22 lata minęły…

… od 5 kwietnia 1985 roku, kiedy to przyszedłem na świat. Urodziny mam! Huuura! :D O urodzinach bloga nie pisałem, to chociaż o swoich coś napiszę.
22 lata to już ładny kawałek czasu. Wiele zmieniło się na świecie od 85 roku. A wybuchło coś na Ukrainie rok później, a po kolejnych trzech mieliśmy wolną Polskę. Powstały nowe sojusze, wstąpiliśmy do paru organizacji, trochę w tym czasie wojen powybuchało. Ale ja nie o tym.

Boli mnie fakt, że w zasadzie nie osiągnęłem niczego w ciągu całego mojego życia. Za wyjątkiem tego, że mam garstkę dobrych kolegów i cudowną przyjaciółkę. Sam fakt, że jestem na studiach, na drugim roku robienia ze mnie bezuczuciowego państwowego urzędasa (ja taki nie będę! ;P) nie jest dla mnie jakimś specjalnym osiągnięciem. Może niesłusznie. Jestem zawodym pesymistą, choć ostatnio staram się z tym walczyć. Póki co wychodzi jako-tako. Ale staram się być dobrej myśli. :)

Optymizmu i osiągnięcia “czegoś” dzisiaj sobie życzę.

Po dłuższym czasie znowu popełniam wpis na blogu. Tym razem coś dość nietypowego…
Dziś chciałbym co nieco napisać mojej wizji wolności i wyborze. Jak powszechnie wiadomo, wolność jest jedną z najwyższych wartości człowieka. Wolność, ograniczona prawem tylko w skrajnych przypadkach, zawsze przynosiła, przynosi i będzie przynosić większe korzyści od narzucanych ludziom “słusznych wyborów”. Dotyczy to w zasadzie każdej dziedziny naszego życia. Wolność daje pole do popisu, dzięki wolności człowiek jest szczęśliwszy, bo może działać tak jak on chce, a nie działać tak, jak chcą inni. Brak “słusznych wyborów” prowadzi również do powstania konkurencji. Na prawdziwej konkurencji zawsze zyskują klienci.
Continue Reading »

Absurdy w “Fakcie”.

Dzisiaj dane było poczytać (po raz pierwszy zresztą) miesięcznik “Nieznany Świat” (12/2006). W zasadzie to czytałem tylko artykuł “Cuda polskie – Przegląd wybranych faktów i wydarzeń z życia prowincji Europy anno 2006″. Wśród tekstów głównie na temat pijaństwa co niektórych obywateli naszego kraju jest tam również mały obrazek, który jest znacznie zmniejszoną stroną z najpopularniejszego (niestety) dziennika, jakim w Polsce jest “Fakt”. Jako że wzrok, pomimo tylu lat gapienia się w monitor, mam dobry, przeczytałem “artykuł” z tej strony i … poległem.
Artykuł nazywa się “Kioskarka dziurawi prezerwatywy”. Wymowne? Przepisuję to, bo uważam, że warto (bynajmniej nie uważam, że to wszystko prawda), a ponadto nie sądzę, żeby wśród czytelników mojego bloga było wiele osób, które ten “artykuł” znają. ;)

Autorem jest Mariusz Korzus, data wydania “Faktu” z tym “artykułem” – nieznana.

Co zrobić, żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci? Kioskarka z Olsztyna wymyśliła, jak zwiększyć przyrost naturalny. Pinezkami dziurawi prezerwatywy, które sprzedaje!Pani Ewa Marciniak (58 l.) jest właścicielką kiosku przy ulicy Wojska Polskiego w Olsztynie. Codziennie sprzedaje w swoim sklepiku kilka prezerwatyw. – Ludzie nie chcą mieć dzieci. Ja tego nie rozumiem. Przecież to najcudowniejsza rzecz w życiu – przekonuje sprzedawczyni.
Pani Ewa postanowiła walczyć o to, by w jej mieście rodziło się więcej maluchów. – Mam nadzieję, że będą na świat przychodzić (tu słowo, którego rozczytać nie mogłem) w całym kraju. Przecież do Olsztyna przyjeżdża bardzo dużo turystów. Dzięki mnie podczas wakacji pewnie poczęto niejedno życie – cieszy się kioskarka.
A co o pomyśle olsztynianki sądzą klienci? – Reagują różnie. Niektórzy nie chcą kupować takiego kondomu, inni uważają, że to dobry pomysł – przyznaje kobieta. Ewa Marciniak nie chce jednak oszukiwać osób, które kupują od niej prezerwatywy. Dlatego na ladzie wystawiła karteczkę z informacją, że kondomy są podziurawione. – Sama je nakuwam. Biorę pinezkę i załatwiam sprawę. Cel jest przecież szczytny. Robię to dla dobra kraju. Inaczej w Polsce zostaną sami dziadkowie. A kto będzie pracował? – pyta kioskarka.
Do akcji sprzedaży dziurawych prezerwatyw pani Ewa namówiła swoje koleżanki, które prowadzą takie punkty jak ona. – Od kilku miesięcy działamy nieformalnie. Ale chcemy założyć stowarzyszenie. Inne panie też chcą, żeby w naszym mieście było więcej dzieci – mówi.
Śmiało można powiedzieć, że dzięki sprzedawczyniom z Olsztyna coś w wynikach drgnęło. – Ten rok jest dobry dla miasta pod względem przyrostu. Miesięcznie średnio rodzi się 130 dzieci. W zeszłym roku rodziło się miesięcznie średnio 120. Czyli jest wzrost aż o 10 urodzin miesięcznie – mówi Aneta Szpaderska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Olszytnie.

I na dodatek (dobitkę) opinia seksuologa:

Dr Stanisław Dulko (40 l.), seksuolog:
“Dziurawe nie chronią!”

Zapłodnienie jest wtedy możliwe. Niestety, można też zarazić się chorobą weneryczną lub HIV.

Wraz z 2007 rokiem witamy w Europie paranoję.

jakilinux.org » Francja: odtwarzanie DVD za pomocą libdvdcss karalne

O tak Panie i Panowie – nadchodzi w Europie czas, w którym będą nam mówić co mamy robić i jak robić. Chore pomysły potężnego lobby przemysłu muzycznego i filmowego przeniosły się z USA na Stary Kontynent. VLC i Mplayer, popularne przede wszystkim wśród użytkowników darmowych systemów operacyjnych (ale nie tylko, gdyż są to programy wieloplatformowe, a na Windows VLC jest bardzo znany) stały się teraz programami we Francji nielegalnymi. A nielegalne są dlatego, że do odtwarzania zabezpieczonych płyt DVD używają biblioteki libdvdcss. I nieważne jest to, czy masz film zdobyty legalnie czy nie – będziesz płacił karę.

Właśnie tak – posiadanie noża powinno być niedozwolone z samej zasady, bo nożem można kogoś zabić. A to dopiero początek, bo prawdziwe oblicze nakładanych na nas, użytkowników komputerów, ograniczeń, poznamy wraz z wydaniem Windows Vista. Czekają nas ciężkie czasy.

Last.fm player w końcu działa!

Serwis last.fm jest bardzo popularny i przedstawiać nikomu raczej nie trzeba. Jedną z jego wielu zalet jest możliwość posłuchania sobie radia. Może być to radio z muzyką podobnej do słuchanej, czy też na przykład konkretny gatunek muzyczny (moja ulubiona metoda). Do tego służy Last.fm player.

Niestety, wraz z nową wersją playera użytkownicy Linuksa dostali kopniaka w tyłek. Na wielu komputerach (w tym na, oczywiście, moim) player ten crashował się zaraz po próbie odsłuchania czegokolwiek. Powodem tego było niewykrywanie przez playera karty dźwiękowej. Od kiedy wersja 1.0.0 beta została wydana (a było to dość dawno), do dziś pod tym względem nic się zmieniło. Wiele bluzgów (choćby z mojej strony) leciało w stronę osób odpowiedzialnych za ten player… Ale to już przeszłość!

Przeszłość, bo ten player ma pewną, gigantyczną zaletę. Dostępne są do niego źródła. A to oznacza, że skoro jeden nie potrafi, to zrobi to drugi. I zrobił. Na stronie http://klogwatch.sourceforge.net/lastfm/ dostępne są nieoficjalne buildy i patche do playera. Wystarczy więc skompilować, najlepiej ze wszystkimi patchami (bez nich player nie chciał mi się skompilować) za wyjątkiem 01_dirpaths.diff (służy do tworzenia paczek takich jak .rpm i .deb).
Całe HOW-TO jak skompilować jest na stronie, w razie jakby ktoś nie wiedział jak się patchuje źródła, przychodzę z pomocą:

wykonywane w katalogu źródeł: patch -p1 </ścieżka/do/patcha.diff

Użytkownicy Ubuntu i Debiana mają już przygotowane paczki .deb, dostępne na stronie http://people.igalia.com/berto/.

Gimmix – lekki klient MPD

Od kiedy częściej niż zwykle udzielam się w linuksowej blogosferze, czy też choćby na #ubuntu-pl w sieci Freenode, zauważyłem lekko zwiększone zainteresowanie najlepszym (moim zdaniem) odtwarzaczem muzyki pod linuksem, czyli MPD – Music Player Daemon.

Dość często towarzyszy temu uwielbienie programu Sonata – jednemu z wielu klientów MPD. Uwielbienie dla mnie niezrozumiałe, bo choć to niezły klient, to jest to wciąż jedynie klient. Sam mam do Sonaty niestety coraz więcej zastrzeżeń.
Sonata to miał być lekki klient. No cóż, jeśli był on lekki, to kilka wersji temu. Obecnie włącza się już wyraźnie wolniej niż kiedyś. A że komputer mam nienowy (choć nie taki stary znowu, Pentium4 1,4GHZ, 512MB RAM), mogę to wyraźnie odczuć. Ponadto używam XFCE i staram się ograniczyć używanie bibliotek GNOME do minimum (a gnome-python-extras wymagane żeby mieć ikonkę w trayu mnie wkurza). Czy mamy więc innego, naprawdę lekkiego i dobrego klienta graficznego?

Na szczęście, mamy. A jest to gimmix. Obserwuję jego rozwój od wersji 0.1 ale dopiero z najnowszą wersją 3.1 stał się na tyle dobry, by móc go szczerze polecić. Żeby stał się bardzo dobry upłynie jeszcze kilka wersji, ale gimmix rozwija się bardzo prężnie i wszystko jest na dobrej drodze.

Pozostaje tylko życzyć temu programowi, żeby zawsze był lekki, a nie jak w przypadku Sonaty, “lekki”.

Wesołych Świąt!

Wszystkim czytelnikom mojego bloga, tak niecierpliwie czekającym na kolejne wpisy ;) serdecznie życzę

Wesołych Świąt!

« Poprzednia stronaNastępna strona »


  • Chmurka

  • del.icio.us

  • Archiwum

  • Spam zablokowany: