Tak to już jest w świecie oprogramowania, że co bardziej zainteresowani wszelkimi nowinkami tego mini świata, w zasadzie tylko komplikują sobie proste użytkowanie komputera. Web 2.0 przyniosło nam całą masę blogów czy też serwisów takich jak flickr, del.icio.us czy choćby digg. Nadążamy za tym wszystkim dzięki RSS. I wszystko byłoby okej, ale niektórym zachciało się mieć szybki i prosty dostęp do ulubionych stron, poczty i innych takich z każdego komputera na świecie. Albo inaczej: mają więcej niż jeden system operacyjny i z każdego chcieliby korzystać równie efektywnie. Jak to pogodzić z przeglądarkami, pocztą, RSS-ami, IRC-ami i innymi? Trzeba zapomnieć o programach odpalanych lokalnie, z jakiegoś systemu operacyjnego. Czas, żeby o nasze informacje zatroszczyli się inni.
Sprawa poczty internetowej jest od samego początku rozwiązana. W końcu cały czas jest na serwerach. Wiele osób (w tym ja) korzysta jednak ze specjalnego programu do obsługi poczty internetowej, np. ja, po moich przenosinach na KDE, korzystam z Kmail. Jedyne co tu trzeba zrobić, żeby zachować “mobilność”, to upewnić się, że program po pobraniu nowych wiadomości nie usuwa ich z serwera. Była to funkcja przydatna kilka lat temu, kiedy to miejsce na serwerze na nasze maile wynosiło np. 10MB, teraz jednak przy tej ogromnej pojemności, jaką oferują teraz w zasadzie wszystkie serwisy, opcja ta przestała być użyteczna.
Przeglądarka… cóż, tu wybór jest minimalny. Firefox. Dzięki rozszerzeniu Google Browser Sync możemy wysłać na serwer nasze zakładki, ustawienia, a nawet cache przeglądarki. Uaktualniane jest za każdym razem, gdy włączamy (pobieranie) i wyłączamy (wysyłanie) przeglądarkę. Jak bardzo jest to przydatne przy reinstalacjach, korzystaniu z kilku systemów operacyjnych czy jak jesteśmy z dala od domu a właściciel komputera nam na instalacje tego rozszerzenia pozwoli. ;)
RSS-y… cóż, mam przykre przejścia z programami do odbierania RSS-ów. Liferea od wersji 1.2 zaczęła po kilka razy w różnych odstępach czasu odbierać te same wiadomości, Sylpheed-Claws z pluginem do RSS sprawował się nieźle, ale bez rewelacji. Na akregatorze zawiodłem się strasznie, nie można w nim nawet ustawić tego, czy chcę bym defaultowo widział tylko nowe wiadomości. Dość!
Założyłem sobie jakiś czas temu w serwisie startowy.com stronę domową złożoną z RSS-ów do przeróżnych serwisów (można ją zobaczyć tutaj). Wtedy założyłem ją głównie dlatego, że nie chciałem już więcej patrzeć na portalowe wiadomości w rodzaju “zmarł reżyser Brzyduli” w dziale kultura. A wczoraj poszedłem krok dalej – przeniosłem się na netvibes i przerzuciłem tam wszystkie moje RSS-y. I to jest to, muszę przyznać. No i dostęp do tego mam wszędzie. A oto jak wygląda.
Niektórzy lubią również posiedzieć na IRC. Żeby z tego korzystać w miarę mobilnie, potrzebne nam. tzw. konto shellowe. Dzięki niemu i komendzie ’screen’ możemy korzystać z IRC z każdego miejsca, które umożliwia nam użycie ssh czy znanego głównie na Windows programu Putty. Shell zresztą może nam służyć do innych celów. Jeżeli serwer umożliwia nam użycie ekg2, to mamy również i klienta jabbera, a dzięki transportom (tu ujawnia się ich ogromna przewaga nad pluginami do różnych sieci, które oferuje Pidgin czy Kopete) również do np. Tlena.
Znajdą się również i inne. Ciekawe, kiedy skończą sie pomysły? W sumie to brakuje tylko możliwości słuchania swojej muzyki z dowolnego miejsca zaopatrzonego w komputer i internet. Ale to zadanie na co najmniej web 2.1. ;)
Jakby się uprzeć, można by zrobić komputer z dostępem do internetu i niczym innym. Dałoby się przeżyć. ;)
-
1
Pingback on wrz 15th, 2007 at 5:09 pm
[...] Pamiętacie może wpis na poprzednim blogu, w którym to wznosiłem peany na temat trzymania wielu danych na serwerach, żeby być jak najbardziej niezależn…? [...]
-
2
Pingback on paź 2nd, 2007 at 1:39 pm
[...] Original post by tockar [...]








wtorek, 15 maj 2007 at 9:10 pm
Błąd – istnieje możliwość słuchania swoich tracków poprzez last fm, z tymże wymaga to subskrypcji chyba. Ogólnie jednak dla co bardziej nowoczesnych tekst jest przydatny i należy go splusować. Gj tockar!
czwartek, 17 maj 2007 at 10:16 am
Ty żyjesz!!! ;D
Cóż, korzystam wciąż z Liferei i w zasadzie zastanawiam się nad przejściem na jakiegoś Google Readera, czy coś takiego – głównie przez wzgląd na mobilność. Przydałoby mi się coś takiego jak wtyczek Gmarks, który mam pod ręką i w Firefoksie i w każdym miejscu na świecie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie rozglądałem się jakoś specjalnie czy jest np. Greader, wiem tylko, że bardzo mi się to przydało. Google Browser Sync jest spoko, ale korzystając z Linuksa i tak nie formatujesz partycji /home, ne? No ew. mobilność, ale w sumie najbardziej przydatne są bookmarki, które składuję na Google Bookmarks.
Wracając jednak do meritum, mobilność to kozacka sprawa. Pamiętam, że jak jeszcze pracowałem w Euro, to bawiłem się na mojej bidnej komórce Operą Mobile i była to niezła bania, tylko deczko kosztowna, niestety. W Polsce to wszystko jest w strasznych powijakach, jak zwykle zresztą. Podobnie jest przecież z 3G czy HDTV. Od kilku lat mówi się, że “już za rok” wejdzie. Dupa. Weszło po trzech latach i to i tak nie w pełnym wymiarze – przecież jedynie “n” oferuje w tej chwili TV cyfrową wysokiej rozdzielczości. Z drugiej strony, kogo stać na LCD czy Plazmę? (:
I tak na zakończenie – ja w ogóle przestałem korzystać z jakichkolwiek programów pocztowych. Gmail ma na tyle dobry interfejs, Foksa i tak mam niemal non-stop otwartego jak jestem przy kompie, więc tak mi jest po prostu najwygodniej. Do informowania o nowej poczcie zaprząc CheckGmail i jedziesz z koksem (: