Nie tak dawno był 1 listopad, powszechnie w Polsce znany jako Dzień Wszystkich Świętych. Tymczasem coraz bardziej atakuje nasz kraj święto ze Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej zwane Halloween. U nas to święto jest uważane albo za idiotyczne, albo za niezrozumiałe.
Amerykanom zazdroszczę radosnych świąt. Bo u nas, w kraju nad Wisłą, wesołych świąt, czy to kościelnych czy świeckich, po prostu nie ma. Święto niepodległości USA obchodzone czwartego lipca, to wielka feta narodowa. A u nas? 11 Listopada swoją atmosferą przypomina 1 listopada. Amerykanie, którzy mieli nieprzyjemność oglądać transmisję polskiego święta niepodległości, musieli być zszokowani. Atmosfera taka, że co niektórzy strzeliliby sobie w łeb, a reszta zastanawiałby się, czy Polacy cieszą się z tego, że mają niepodległy kraj. Bo w święto niepodległości żadnej radości nie widać.
Kilka razy zdarzyło mi się oglądać obchody święta niepodległości. Stypa straszna. Tradycyjnie, wojsko na placu. Tradycyjnie, prezydent złoży kwiaty na grobie nieznanego żołnierza. Tradycyjnie, wygłosi przemówienie. Tradycyjnie, musi paść tam zdanie “dziś Polska jest w NATO i w Unii Europejskiej”. Prezydent nam się zmienił, więc Lech Kaczyński wprowadził nową, świecką tradycję: musi paść zdanie “państwo polskie potrzebuje naprawy”. Dodatkowo, powinna być taka pogoda, jaka jest u mnie dzisiaj: pochmurno, a najlepiej żeby jeszcze padało. Oto będzie pełny obraz polskiego “święta” niepodległości. A potem ludzie się dziwią, że święta Polacy traktują wyłącznie jako dzień wolny od pracy. Przecież identycznie wyglądają obchody np. 3 maja, tylko że tam tradycją jest zdanie “polska konstytucja jest pierwszą w Europie a drugą na świecie”.
Znam historię Polski. I co z tego, że było w niej tyle rzeczy przykrych? Czy to znaczy, że nasze święta muszą być takie, jakie są obecnie? Pal licho święta, są w tym kraju jakieś wydarzenia, które obchodzone są radośnie? Ważne, wygrane bitwy, są ledwo wspominane. Ważne, przegrane bitwy są wyolbrzymiane. A eksploatowanie powstania, którego być nie powinno, Powstania Warszawskiego, dobija mnie wyjątkowo. Każdego roku KONIECZNIE musi być sporo o tym powstaniu, niezliczone ilość programów. Dziennikarze i władza dostają orgazmu, jak młodzi odtwarzają walki o Warszawę. A mi rzygać się chce.
I żeby nie było – mam szacunek do polskiej historii, mam szacunek do uczestników Powstania Warszawskiego. Ale nie rozumiem polskiej mentalności uwielbienia wydarzeń bardzo przykrych. No i potem się dziwić, że święto niepodległości jest takie, a nie inne. Bo jak może być wesołe, skoro były rozbiory, powstania listopadowe i styczniowe, I Wojna Światowa, II Wojna Światowa, obozy koncentracyjne, Powstanie Warszawskie, komunizm… Nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy, uważają czasami Polaków za naród, któremu za (jakby nie było) smutną historię należy się wszystko. Prawie jak Żydom. I w tym odczuciu mają moim zdaniem trochę racji.
Wracając do świąt.. ktoś powie, że są wesołe święta. Boże Narodzenie? No dobra, na tle całej reszty może trochę wesołe są. Bo same w sobie, polskie święta Bożego Narodzenia wesołe nie są. W tym czasie wesoła jest co najwyżej muzyka w bożonarodzeniowych reklamach. Sylwester? Tutaj muszę się zgodzić. Sylwester jakby nie patrzeć, jest radosny. Całe szczęście, że 31 grudnia nie miało miejsce jakieś ważne i smutne dla naszego narodu wydarzenie historyczne, bo obchodzenie Nowego Roku byłoby w tym kraju co najmniej niestosowne.
Ja nie mówię, że chcę od razu tak wyglądających świąt jak w USA. Ja po prostu nie chcę stypy…








czwartek, 9 listopad 2006 at 10:11 pm
Cóż, z drugiej strony ciężko cieszyć się we Wszystkich Świętych. To jest raczej święto zmuszające do refleksji i oddania pewnego hołdu ludziom, którzy odeszli. Dlatego, dla mnie, Halloween jest kolejnym, idiotycznie komercyjnym świętem w Stanach. Mamy swoją tradycję, której nie musimy się wstydzić bo jest ona po prostu bardziej dostojna. Tyle.
Co zaś tyczy się dnia niepodległości, fakt. Tutaj nie ma radości, może to dziwne, a może nie. Mam wrażenie, że patriotów w Polsce coraz mniej (i to nie dlatego, że wyjechali za granicę) i coraz mniej radości z faktu bycia niepodległym. Co nam po byciu niepodległym jeśli człowiek żyje w takim kraju?
piątek, 10 listopad 2006 at 12:50 am
Może rzeczywiście muszę tu wyjaśnić – nie chcę innego 1 listopada. Amerykanie nawet z tej okazji się radują.. Całość wpisu dotyczyła wszystkich innych świat, a przede wszystkim 11 listopada, którego na pewno chciałbym widzieć inaczej.
środa, 18 kwiecień 2007 at 10:58 pm
Bardzo fajny tekst. Polacy, a przynajmniej ich świadomość narodowa, chyba rzeczywiście lubią cierpieć na syndrom męczeństwa i upokorzenia i to odzwierciedlone jest w sposobie, w jaki obchodzone są święta państwowe. Naród chce wspomianć ból, mimo, że jego przyczyna została dawno usunięta. Smutne są zatem obchody święta niepodległości – zupełnie jakby obchodzono rocznicę rozbiorów. Na płaszczyźnie osobistej wyglądamy niestety tak samo smutno, jeśli wziąć pod uwagę świętowanie 1. litopada, które wydaje mi się dość paradoksalne. Zmarłych wspominamy bowiem codziennie i z reguły w przyjemny, pogodny sposób, myśląc o dobrych chwilach, które z nimi dzieliliśmy. Dlaczego zatem raz w roku ma nasze serca wypełniać smutek (mimo iż księża z ambony grzmią, że wejście do Królstwa Niebieskiego jest czymś bardzo pozytywnym) i nagle mamy myśleć wyłącznie o tym jak wielką stratę odczuwamy z powodu tego, że ktoś odszedł?
Twierdzenie, że dana tradycja jest lepsza bo jest dostojna (jak uważa hadret) wydaje mi się pachnieć niezbyt wyrafinowanym (i oczywiście smutnym) nacjonalizmem w stylu “będziemy bronić X, bo X jest nasze, bez względu na to jak kiepskie/niewygodne/niepraktyczne ono jest”.
Ponadto, uważam, że wieszanie psów na Halloween wskazuje najczęściej na ignorancję wieszającego – bez względu na to czy lubimy to święto, czy nie. Wielu Polakom wydaje się, że jest to płytki, komercyjny amerykański szajs, który bezprawnie atakuje polskie tradycje. Niewielu z nas wie, że w rzeczywistości jest to święto ewenement, łączące sobie tradycje z wielu kultur *w tym europejskiej) i nurtów religijnych (w tym katolicyzmu). To, że media wypaczają je nie jest jednoznaczne, z tym, że samo w sobie jest ono tandetne. Jeśli tak by miało być, to powinna nas przepełniać zgroza przed każdym Bożym Narodzeniem, które też w telewizji jest robione na superkicz. Dobrze, że tak się nie dzieje, bo inaczej bylibyśmy już całkiem smutni…
poniedziałek, 3 grudzień 2007 at 3:49 am
narod sie nie cieszy bo niepodległosc nie przyniosła owocu czyli wolnosci jednostki do decydowaniu o swoim zyciu ,pieniadzach itp. a rzdzace partie socjalistyczne ten stan tylko pogłebiaja ograniczajac wolnosc coraz bardziej ale bez paniki niepodleglosc juz czesciowo (ok. 60-70%) utracilismy po1 maj a 2004 poprzez traktat akcesyjny a stracimy po przyjeciu traktatu reformujacego . nie ma radosci bez wolnosci ,nie ma wolnosci bez niepodległosci
czwartek, 17 lipiec 2008 at 4:15 pm
Polska – USA patrząc na te dwa słowa już to się gryzie nie wspominając już o zwyczajach czy świętach..
Gerlach , sztućce , vinzer , henniger