Przenosiny

Przeniosłem się na inny serwer gdzie postawiłem bloga. Tak więc tutaj już nie będzie (chyba, że zdarzy się coś nadzwyczajnego) nowych wpisów, lecz blog najprawdopodobniej zostanie “dla potomnych”. Zapraszam na:

—> http://tockar.ovh.org <—

Kolejny powód, by używać OGG ;)

Zespół KAT wydał oświadczenie w sprawie tzw. “listy Nowaka” (lista zakazanych zespołów “propagujących satanizm”) w którym to pisze między innymi tak:

Przekaz podprogowy nie jest możliwy przy odtwarzaniu plików MP3, z
powodu tego, że algorytm Fraunhofera skutecznie wycina przekazy lub
spłyca je do opowieści przyrodniczych, dlatego pliki należy
przekonwertować na postać WMA, OGG lub AU.

Pomijając trzy słowa “pliki należy przekonwertować” (każdy choć trochę orientujący się w ripowaniu płyt CD wie, że konwertowanie z formatu stratnego na jakikolwiek inny nic nie daje, a może jeszcze bardziej obniżyć jakość) są to bardzo mądre słowa! Otóż, słuchacze muzyki metalowej, jeżeli chcecie słyszeć _wszystko_, łącznie z przekazem podprogowym, musicie zarzucić format MP3 i przerzucić się na wolny od patentów (patenty na mp3 to skomplikowana sprawa) format OGG Vorbis. WMA jak wiadomo z wolnością nie ma wiele spólnego, a jakościowo jest gorszy niż OGG Vorbis. Format AU z kolei w ogóle się nie liczy obecnie. Kodeków dźwiękowych jest znaacznie więcej i zapewne większość obecnie rozwijanych również spełnia powyższe wymagania. Jednakże najlepszym kodekiem stratnym jest OGG Vorbis, bo całkowicie wolny od patentów i w absolutnej czołówce jakości. Z kodeków bezstratnych polecam z kolei FLAC i WavPack (moim zdaniem ten drugi ma większe możliwości, ale FLAC jest popularniejszy).

Tak więc panowie metalowcy, mroczni słuchacze dark electro (nie wiadomo co do swojej muzyki _dodają_ tacy panowie jak Rudy Ratzinger czy Johan Van Roy!) i wszyscy inni, którzy nie mogą żyć bez muzyki – kupujcie płyty (Tak tak!) i zgrywajcie je do .ogg! Grupy riperskie pewnie nieszybko się przerzucą. ;)

PS. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, że wierzę w te wszystkie przekazy podprogowe. ;)

Technorati Tags:

FALF Player

FALF Player – odtwarzacz muzyki stworzony przez naszego rodaka, który zdecydowanie potrzebuje rozreklamowania. Co niniejszym czynię.

Jest to player przeznaczony dla KDE. Co w nim takiego ciekawego, że się nim zachwyciłem?

Bardzo długo używałem MPD i byłem zadowolony. Jednak coraz bardziej zaczęły mi przeszkadzać jego małe możliwości. Nie odtwarza takich formatów jak .ape czy .wv – uważam, że każdy szanujący się odtwarzacz powinien odtwarzać wszelkie formaty, a przynajmniej takie, które należą do “rodziny” Wolnego Oprogramowania. Edycji tagów nie ma, chyba że oferuje to klient MPD (Tak swoją drogą, klienty MPD napisane w Qt są tragiczne…). Zabawy z last.fm – dodatkowe programiki i takie tam. No chyba, że używamy najnowszej Sonaty. Ale nie każdy lubi Sonatę. A przede wszystkim zaczęło mi brakować wielu playlist, na wzór doskonałego Foobara2000. A na to nawet Sonata nie pomoże.

I tu z pomocą przychodzi nam FALF Player. Odtwarza wszystkie formaty? Odtwarza, bo jest oparty na Xine. Edytuje tagi? Edytuje. Pobiera teksty piosenek? Pobiera (To akurat mi do szczęścia niepotrzebne.). Obsługa wielu playlist? Jest! Last.fm? Działa. AudioCD? Odpala. Jest lekki? Jest! Zużywa ~15MB pamięci, a to niedużo jak na linuksowe playery (szczególnie jak pomyślimy o tych kolosach z GNOME, zbudowanych na pythonie i gstreamerze). Żadnych nikomu niepotrzebnych wizualizacji i innych “bajerów”.

Instalacja ze źródeł jest nietypowa, ale bardzo prosta. Pobieramy źródła (svn czy zwykłe), rozpakowujemy, wydajemy z roota (z sudo może nie działać, przynajmniej na moim Arch Linuksie nie działało) komendę

# sh install.sh

I to wszystko. Program się skompiluje, do menu odtwarzacz zostanie dodany. Żeby go odinstalować, w źródłach wydajemy komendę

# sh uninstall.sh

Dla czterech dystrybucji (Fedora, Mandriva, Debian, Slackware, a także FreeBSD) stworzone są paczki. Polecam! A to screen (więcej ich tutaj) z mojego systemu, prezentujący FALF Playera w akcji:

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

UPDATE: Użytkownicy Arch Linuksa – Falf Player w wersji SVN trafił do AUR.

Technorati Tags:

Japoński tetris

Japończycy to najdziwniejszy naród na Ziemii – chyba każdy się z tym zgodzi. Oto kolejne potwierdzenie tej tezy – japoński tetris. Uśmiałem się do łez! :D

Continue Reading »

Płyty DVD mogą zniknąć z Polski.

Niezawodny Onet poinformował, że firmy zajmujące się dystrybucją filmów DVD mogą wycofać się z naszego rynku. Powodem jest niskie przestrzeganie praw autorskich w Polsce. Sprawa łączy się z zamknięciem napisy.org – największego (kiedyś) serwisu z tłumaczeniami do filmów.

Cóż… Nie nauczą się. Starcie starego świata z młodym zdecydowanie wygrywa młody świat. Wycofanie się dystrybutorów uderzy jak zwykle tylko w legalnych użytkowników i kolekcjonerów. Ci, co filmy ściągają, będą ściągać nadal, a na wieść o wycofywaniu się dystrybutorów wzruszą ramionami.

Stary świat zamiast próbować się przystosować stosuje taktykę zakazów i nakazów. Nie mnie wymyślać jak filmy i muzyka mają się dostosować do internetu. Niech tym zajmie się w końcu ktoś, kto to wszystko rozumie. Ale po co – można przecież stosować zabezpieczenia, dzięki którym będzie się mówić legalnemu nabywcy niezbyt taniego nośnika gdzie i jak ma go używać, można również zakazać używania niektórych odtwarzaczy filmów, dla których marne zabezpieczenia nie są żadnym zabezpieczeniem. Pewnie że można, szkoda tylko, że to wszystko nie działa. Miliony dolarów wydają w zabezpieczenia płyt, które potem w 10 minut zostanie złamane przez nastolatka który wyłączył autostart płyty w systemie. W życiu nie pomyślą o obniżeniu cen. A tak zwane “Dobre ceny” w płytach CD-Audio nieraz przekraczają 50zł.

Niestety Oni dalej biją głową w mur i dziwią się, że im już środek na ból nie pomaga, a mur wciąż stoi cały. A niech uciekają z Polski – jak ktoś chce mieć oryginały – ebay i PalPal, a ceny w porównaniu do polskich nieraz są śmieszne, nawet jeśli dodać koszt przesyłki.

Smerfy zdemaskowane!

Rzecznik Praw Dziecka, Pani Ewa Sowińska zwróciła uwagę na bajkę “Teletubisie”. Okazuje się, że jeden z czwórki teletubisiów, Tinky Winky, jest ponoć chłopcem, a chodzi z damską torebką. SZOK! Uderzyło to we mnie z całą mocą. Nie mogąc oprzeć się tym logicznym argumentom Pani rzecznik, musiałem przyznać jej rację. Zaraz potem jednak zaczęłem się zastanawiać…

W dzieciństwie (tak zwanym młodym dzieciństwie, w końcu płeć brzydka nigdy nie dorasta) oglądałem Smerfy. To o nich tak intensywnie myślałem po zdemaskowaniu Tinky Winky’ego. I oto doszedłem do przerażających wniosków. Sprawą koniecznie musi się ktoś zająć!!

Smerfy to małe niebieskie istotki, które mają swoją małą wioskę w lesie. Niektórzy wcześniej twierdzili, że Smerfy tak naprawdę przedstawiają lożę masońską. Nie wnikam, nie znam się na tym. Zwróciłem uwagę jednak na inne szczegóły.

Ta wioska to miejsce gdzie dochodzi do strasznych czynów! Zepsucie tam dokonało się całkowicie. Pomyślmy logicznie, w końcu jest tam całe mnóstwo przedstawicieli płci męskiej. Jest tylko jedna przedstawicielka płci pięknęj (nie liczę dzieci, wśród których była chyba jakaś dziewczynka)!! Oznacza to, że:

a) Jest to wioska, w której niemal każdy jest homoseksualistą. Ze względu na występujące tam dzieci, można logicznie przyjąć, że zostały adoptowane przez tych pederastów z innej wioski.

b) Smerfetka puszcza się z każdym Smerfem.

Który to wniosek nie jest prawdziwy, oba są przerażające. Przy założeniu prawdziwości b), chyba jednak bardziej prawdopodobnego, logicznie można wywnioskować, że Smerfetka jest matką małych smerfiątek. Skoro tak, to czy Smerfetka zachowuje się tak, jak powinna zachowywać się matka?? Oczywiście, że nie! Jaki to przykład daje dzieciom to zachowanie? Jak niszcząco wpływa to na młodych widzów! Dość o Smerfetce, w końcu do dziecka potrzeba dwojga. Nie widziałem tam żadnego smerfa, który przyznałby się do ojcostwa. Przykład idzie prosty – spłodziłeś, nie przyznawaj się. Oto w jakich czasach nam przyszło żyć!

Jest jeszcze jedna postać, zasługująca na uwagę. Jest to, oczywiście, Gargamel. Jako że Gargamel nie przepada za tymi degeneratami z wioski (”Oh jak ja nie cierpię smerfów!”), najchętniej doprawdziłby do ich końca, wysuwamy kolejny logiczny wniosek . Gargamel jest przedstawicielem konserwatystów! Nie podobają mu się wcale smerfy, to jak postępują. Chce z tym skończyć. Ale jak twórcy tej bajki go pokazali? Jedyna postać z konserwatywnymi poglądami została ukazana jako zło wcielone! Ewidentny przekaz do młodej publiczności, jakie poglądy są dobre, a jakie złe. Nie ma miejsca dla konserwatystów, promowani są za to tacy pederaści jak Laluś, który ciągle przegląda się w lusterku!

Sprawy nie można tak zostawić. Ja tymczasem wracam do mojego nowego hobby. Mam już na celowniku jedną z lektur szkolnych, mianowicie “Małego Księcia”. Ta jego miłość do róży to pierwszy stopień do dendrofilii. Pewnie ci wszyscy ekolodzy którzy w Dolinie Rospudy przyczepiali się do drzew, byli za młodu fanami “Małego Księcia”. Stay tuned!

Keep it mobile, stupid!

Tak to już jest w świecie oprogramowania, że co bardziej zainteresowani wszelkimi nowinkami tego mini świata, w zasadzie tylko komplikują sobie proste użytkowanie komputera. Web 2.0 przyniosło nam całą masę blogów czy też serwisów takich jak flickr, del.icio.us czy choćby digg. Nadążamy za tym wszystkim dzięki RSS. I wszystko byłoby okej, ale niektórym zachciało się mieć szybki i prosty dostęp do ulubionych stron, poczty i innych takich z każdego komputera na świecie. Albo inaczej: mają więcej niż jeden system operacyjny i z każdego chcieliby korzystać równie efektywnie. Jak to pogodzić z przeglądarkami, pocztą, RSS-ami, IRC-ami i innymi? Trzeba zapomnieć o programach odpalanych lokalnie, z jakiegoś systemu operacyjnego. Czas, żeby o nasze informacje zatroszczyli się inni.

Continue Reading »

Następna strona »


  • Chmurka

  • del.icio.us

  • Archiwum

  • Spam zablokowany: